Recenzja Observer – Rutger Hauer i cyberpunkowy Kraków

Observer to polska produkcja, którą zapowiadaliśmy nieraz na łamach Pad Portal. Studio Bloober po sukcesie Layears of Fear poszło za ciosem, prezentując tym razem klimaty cyberpunkowe.

Polacy zdaje się lubią i rozumieją klimat cyberpunk, wracający do łask w szerszej świadomości popkultury. Warszawiacy z Flying Wild Hog wprowadzili nas w świat strzelanki Hard Reset, zaś CD Projekt RED szykuje Cyberpunk 2077 – grę RPG jeszcze większą, niż trzeci Wiedźmin. Uzupełnieniem tego obrazka staje się propozycja krakowskiego studia, pod postacią Observer, czyli cyberpunkowego horroru obserwowanego z pierwszej osoby. Niekwestionowany sukces ich zeszłorocznego hitu Layears of Fear postawił poprzeczkę dość wysoko. Niemniej, ich nowa produkcja zapowiadała się na kawałek tęgiego kodu już od samego początku.

Cyberpunkowy Kraków

Mamy odległy rok 2084. Ludzkość nie dość, że musiała przetrwać kolejną wojnę światową, to populację skurczyła dodatkowo pandemia wirusa. Nanophage – bo tak nazywa się nowa groźna choroba – atakuje zarówno żywą tkankę, jak i mechaniczne augmentacje. Ci, którzy wciąż oddychają sięgnęli po narkotyki, VR, implanty neuronowe – cokolwiek, by uciec od przytłaczającej szarej rzeczywistości i beznadziei slumsów wielkich, odczłowieczonych metropolii.

My przenosimy się do Krakowa, lub Neo-Krakowa jeśli wolicie, bo miasto niewiele przypomina dawną stolicę naszego państwa. Po wojnie powstała Piąta Rzeczpospolita Polska, ale władza polityczna to iluzja. Karty tak naprawdę rozdają wielkie korporacje. Ty drogi graczu, wcielasz się w postać Daniela Lazarskiego, który jest tytułowym Observer’em – członkiem elitarnej jednostki policji neuronowej założonej przez megakorporację Chiron sprawującą rządy nad tym, co zostało z naszego niegdyś pięknego kraju.

Obowiązkiem Daniela jest hakowanie i inwigilacja umysłów kryminalistów podejrzanych o popełnienie przestępstw. Witamy w przyszłości, gdzie cokolwiek pomyślisz, poczujesz, lub zapamiętasz może zostać obrócone przeciw tobie. To świat, gdzie bariera między tym co namacalne, a iluzją jest tak naprawdę cienka, trudna do zdefiniowania. Koszmary wyciągnięte z najciemniejszych zakątków umysłu stają się tym bardziej niebezpieczne. Symboliczna jest także data, bowiem gra opowiada o zdarzeniach sto lat później po Orwell’owskim roku 1984.

Blade Runner made in PL

Observer bazuje na silniku Unity, którego starano się wykorzystać jak najlepiej, dochowując jednocześnie wzorowej optymalizacji. W mojej ocenie gra wygląda doskonale, wnosząc wiele do elektronicznej rozrywki. Z jednej strony mamy soczyste tekstury, bajecznie zrealizowaną grę świateł, zaś z drugiej nieprzeciętny projekt poziomów. Mimo że większość historii dzieje się w odciętej kamienicy, na wskutek wprowadzenia kwarantanny (istnieje groźba ponownego ataku Nanophage), nie nudzimy się bo kreacja budynku wręcz zachwyca.

Cieszy przede wszystkim ogromne przywiązanie do różnych detali otoczenia. Już na kilometr widać inspiracje choćby legendarnym Łowcą Androidów, dlatego projekty wielu elementów nawiązują do filmowej stylistyki z lat 80. To ten sam myk, jaki wykonali twórcy gry Obcy: Izolacja, za co należy się duży punkt. Co więcej, w tą konwencję wpleciono nasze rodzime naleciałości, odwołując się na wielu poziomach do dawno minionej epoki PRL. Dlatego w połączeniu z piekielnie nastrojową muzyką otrzymujemy tytuł broniący się ciężkim, niepowtarzalnym klimatem, który trudno opisać w kilku słowach.

Kolejną bombą przygotowaną przez twórców, jest odtwórca głównej roli. W postać Daniela, użyczając twarzy i głosu, wcielił się sam Rutger Hauer, którego musicie kojarzyć m.in. ze wspomnianego Łowcy Androidów. Po części Rutger widać nie ma doświadczenia z dubbingowaniem, przez co jego kwestie mogą brzmieć nieco „teatralnie”, ale mimo tego charyzma jaką posiada ten człowiek wylewa się dosłownie z ekranu.

Nowy poziom imersji

Observer to interaktywny film, gdzie przemierzmy zamknięte lokacje, ale twórcy nie prowadzą nas za rączkę. Pozwalają pobłądzić, zwiedzać, kombinować i chłonąć wszystko, co gierka ma do zaoferowania. Daniel po odebraniu rozmowy telefonicznej od swojego syna Adama, którego nie widział od lat, postanawia ruszyć jego tropem. W ten sposób trafiamy na ślad grubszej afery, mającej coś wspólnego z korporacją Chiron. Dalej jesteśmy zdani już tylko na siebie.

Zasadniczo nie mamy broni, zaś zginąć możemy w kilku momentach rozgrywki, kiedy napotykamy pewne monstrum grzebiąc w wspomnieniach. Reszta gry, to tak naprawdę poznawanie historii i chłonięcie klimatu, tak jak przy lekturze dobrej książki. Pomagają w tym także drobne elementy, jak choćby ciekawe rozwiązania w sterowaniu. Ponadto prowadzimy dziesiątki dialogów, zaś napotykając na miejsce zbrodni wykorzystujemy umiejętności specjalne, z której jedna przypomina „tryb detektywa” z serii gier o Batmanie. Wszystkie fragmenty współgrają z sobą należycie.

Finalnie pozostaje nam jeszcze nurkowanie w umysłach innych ludzi, co przypomina pomysł mocno zaczerpnięty choćby z Ghost in the Shell. Tym sposobem, hakując implant w czaszce odczytamy wspomnienia nawet zmarłej osoby, choć te mogą być wymieszane ze wszelkimi lękami oraz koszmarami. Już sam motyw wejścia w umysł narkomana na chwilę przed jego wyzionięciem ducha powalił niemal na kolana. Mówiąc krótko: jest grubo!

Słowem podsumowania

Gra oczywiście cierpi na pewną powtarzalność schematów, czasem wręcz przewidywalność jeśli chodzi o te „straszne” momenty. Ale osobnika obytego trudno zaskoczyć, a pewnych motywów z popkultury po prostu nie da się już przeskoczyć. Generalnie koła na nowo nie wymyślimy, prawda? Ważne raczej, jak dopasowano mechanikę rozgrywki do narracji, co moim zdaniem w tym przypadku wykonano ciekawie. Aczkolwiek cała zabawa zajmuje około 8 godzin, i niestety prócz głównej linii fabularnej znajdziemy może trzy wątki poboczne. To stanowczo za mało, zwłaszcza że potencjał wykreowanego świata jest wręcz gigantyczny.

Reasumując Observer to solidna i ciekawa propozycja na końcówkę lata. Dla fanów cyberpunku mówimy o pozycji obowiązkowej! Zaś dla reszty gawiedzi polecam sięgnąć za dzieło Bloober Team niezależnie od platformy, bowiem zaskakuje oraz wciąga już od pierwszych chwil.

Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy studiu Bloober Team

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *