Recenzja gry Wasteland 2 na Nintendo Switch

Czekasz, aż najnowszy Fallout 76 załata wszystkie błędy i wyda edycję GOTY? Szukasz jakiejś dobrej gry na czas oczekiwania? Jeśli przypadkiem posiadasz Switcha gra Wasteland 2 może okazać się wartą uwagi.

Wasteland 2 to opowieść drogi. Jedna z wielu, jaka mogła wydarzyć się na bezkresnych pustkowiach. Dlatego jest tak autentyczna i intrygująca. Fabuła dotyczy wydarzeń, które mają miejsce 15 lat po wydarzeniach z pierwszej części. Przygodę rozpoczyna śmierć strażnika imieniem Ace, ginącego w tajemniczych okolicznościach podczas misji naprawiania sieci odbiorników. Grupa samozwańczych obrońców prawości na pustkowiach, która nazywa siebie Desert Rangers, wyrusza na poszukiwanie sprawiedliwości.

Niebanalna historia

Banalna początkowo historia zmienia się z czasem w poważną intrygę. Jakkolwiek brzmi to absurdalnie, szczególnie gdy opisujemy miejsce pokryte post-nuklearnym pyłem i kurzem, ale w trakcie naszej wędrówki poznajemy niezwykle barwny i ciekawy świat. Spotkamy na swojej drodze wiele interesujących postaci i organizacji, które jeśli jeszcze nie istnieją gdzieś na terenie Stanów Zjednoczonych, to jestem niemal pewna, że kiedyś powstaną! Choćby grupa wyznająca kult Ronalda Reagana czy szaleni Mnisi wierzący w zbawczą moc bomby atomowej pasują do tego obrazka idealnie.

Poruszając się po pustkowiach między kolejnymi przystankami, musimy uważać na pilnowanie zasobów wody oraz poziom radioaktywność. Z oczywistych względów zbieramy wszystko, co znajdziemy. Każdy drobiazg może okazać się przydatny w trudnych warunkach świata pochłoniętego przez chaos. Jako, że mamy do czynienia z RPG, ważnym elementem rozgrywki są nasze wybory i rozwijane zdolności. Jeśli przykładowo podszkolimy umiejętności krasomówcze to łatwiej unikniemy niepotrzebnej walki. Chociaż czasem szkoda słów. Wtedy wprowadzamy w życie najstarszą filozofię świata: jeśli przemoc nie działa, użyj więcej przemocy!

Doceniam klimatyczne filmowe wprowadzenie, które wygląda naprawdę zacnie, jak na dzieło z Kickstartera. Niestety zaraz potem trafiamy do gry, gdzie po oczach bije nas grafika, delikatnie rzecz ujmując, względnie atrakcyjna. Do tych kwestii jednak wrócimy za chwilę. Zasadniczo biorąc do ręki Switcha i odpalając Wasteland 2, miałam ogromne wątpliwości, czy uda mi się dostosować do nowej formuły. Dotychczas wszystkie RPG-i izometryczne rozgrywałam na PC, bowiem kojarzą mi się nieodłącznie z używaniem myszki. Na szczęście moje i recenzowanej gry, jest to całkiem intuicyjne oraz przyjemne doświadczenie na konsoli Nintendo. Byłam zaskoczona, jak szybko dostosowałam się, mimo zmiany sposobu sterowania.

Techniczne wpadki

Niestety jak powszechnie wiadomo, na pustkowiach wszystko rdzewieje i ten sam problem dopadł Wasteland 2 w edycji na Switcha. Mam świadomość, że sam sprzęt do mocarnych nie należy i jest to wciąż konsola przenośna, ale w tym przypadku wina nie leży po jej stronie. Premiera Wasteland 2 na PC miała miejsce cztery lata temu, co w świecie rozgrywki elektronicznej jest ogromną przepaścią. Wygląd Wasteland 2 już w dniu premiery nosił w sobie dużo budżetowej umowności, ale teraz potrafi niekiedy uderzyć w oczy wręcz szpetotą z niewyobrażalną siłą.

Głęboki wdech i mówimy sobie głośno – liczy się rozgrywka. Ta została przeniesiona na Switch całkiem sprawnie, ma jednak kilka mankamentów, które skutecznie irytują. Stosunkowo często w trakcie przejścia do walki turowej zdarza się, że przeskakując pomiędzy kolejnymi członkami naszej drużyny, na ekran wchodzi nam jakaś gałąź, drzewo, trawa czy inny fragment otoczenia, który bardzo skutecznie zasłania nam pole walki. Jedyną opcją jest wówczas poruszanie się „na pamięć” lub „na czuja”. Nie jest to wygodne i wyraźnie potrafi zepsuć rozgrywkę.

Ostatnim ciosem będzie wciąż niepoprawiona strona językowa. Jest to szczególnie ważne w grze, w której tekst płynie niczym wodospad przez kolejne sekwencje. Dodatkowo sam tekst upchano do granic możliwości. Na ekranie Switcha jest on jeszcze czytelny. Niestety zmienia się to, kiedy przełączamy się na większy monitor lub telewizor. Jeśli chcecie siedzieć na kanapie na drugim końcu pokoju i grać, to polecam do zestawu z grą dokupić lornetkę.

Warto czy nie warto?

Wiele z tych błędów wydaje się powtórzeniem z wersji PC, zupełnie jakby twórcy nie mieli już sił lub funduszy na poprawianie startowego produktu. Wszakże to wciąż stary dobry Wasteland 2, pozostaje tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nie można było odrobinę się wysilić i uczynić ponownej premiery bardziej spektakularną? W końcu konsument zawsze ma wybór albo wydać pełną cenę za Wasteland na Switcha, albo zgarnąć grę za kilka złotych na poczciwego PeCeta.

Warto zagrać Wasteland 2? Jeśli kochasz postapo, a do grania masz tylko konsolę Nintendo – odpowiedź brzmi TAK. Pod warunkiem, że będziesz patrzeć tylko jednym okiem, aby jakość grafiki uległa nieco rozmyciu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *