Recenzja Xmorph Defence (PS4)

Xmorph Defence to tytuł od rodzimego studia, który przykuł moją, a także całej redakcji uwagę podczas PGA 2017. Z tego powodu postanowiłem niezwłocznie przygotować stosowną recenzję.

W dzisiejszych czasach, bardzo często twórcy niezależni lubują się w „pixelowych” produkcjach. Jak bardzo tego trendu nienawidzę, wiedzą tylko nieliczni. Jak można w erze Unreal Engine 4 robić gry, do których odpalenia wystarczyłaby moc obliczeniowa kalkulatora i żądać za to pieniędzy? Rozumiem: nostalgia, klimat i wspomnienia z młodości. No, ale bez przesady! Okazuje się jednak, że da się z powodzeniem stworzyć klimatyczne dzieło, które przypomni stare dobre czasy, a jednocześnie nacieszy oko na dodatek dając coś od siebie. Taki właśnie jest Xmorph Defence szczecińskiego zespołu EXOR Studios.

Wspomniana gra jest mieszanką top down shootera i strategii tower defense, w której kierujemy statkiem obcych, broniącym terraformujących maszyn, podczas inwazji na ziemię. Sterujemy dwoma analogowymi gałkami: jedna odpowiada za poruszanie, druga za kierunek strzału. Jest to nieodzowny element tego typu gier, wiec tutaj koła nie wymyślono, ale po raz kolejny to rozwiązanie sprawdza się znakomicie.

Do dyspozycji mamy kilka wersji zmieniającego kształt statku, określając tak naprawdę rodzaj używanej broni; od plazmy przez rakiety po różnego rodzaju bomby, a wraz z postępem misji możemy odblokować ulepszenia wieżyczek oraz rdzenia. No i tutaj doszliśmy do elementów tower defense, które w przypadku Xmorph Defence znacząco uprzyjemniają i pogłębiają rozgrywkę. Na początku każdej fali wrogów musimy zastanowić się, jak rozstawić wieżyczki strażnicze, aby zablokować i jak najbardziej wydłużyć przemarsz wojsk obrony ziemi w kierunku naszego rdzenia. Do tego celu mogą służyć powalone budynki, zniszczone mosty, jak również pola siłowe generowane między dwoma wieżyczkami.

O ile ten element przy pierwszych kilku rundach nie sprawia problemu, o tyle z czasem staje się nieodzownym fragmentem strategii koniecznym do zwycięstwa. Na szczęście wszystko można poprzestawiać i dopracować nasze decyzje nawet w trakcie walki, jednak przy napierających przeciwnikach oraz ogromie dziejącego się na ekranie zniszczenia nie jest to łatwe zadanie i lepiej przygotować obronę na początku tury. Gdy już bezbłędnie opanujemy ochronę rdzenia, a ziemskie oddziały nie poradzą sobie z naszymi fortyfikacjami i umiejętnościami strzeleckimi, wzywają na pomoc wielki mechaniczny pojazd dający im ostatnią nadzieję na odwrócenie losów bitwy. Walki z bossami są satysfakcjonująco intensywne, ale czasami trudniej skutecznie obronić się przed falami przeciwników niż pokonać wielkiego mecha.

Graficznie gra prezentuje się bardzo dobrze, a w kontekście niektórych niezależnych produkcji nawet wyśmienicie. Wiele części miejskiej infrastruktury da się zniszczyć, a wszechobecne wybuchy i latające szczątki naprawdę cieszą oko, wywołując uśmiech zadowolenia. Na plus należy również zaliczyć całkiem przyzwoitą ilość opcji konfiguracji oraz możliwość grania kampanii w kooperacji na podzielonym ekranie. Jedna konsola – dwóch graczy. Ten wymierający w dzisiejszych czasach element, a kiedyś znak rozpoznawczy konsolowego grania, nadal jest doceniany przez niektórych twórców, co bardzo mnie cieszy.

Xmorph Defence to kompletna, dająca sporo frajdy gra, która podnosi z kolan moje zdanie na temat niezależnych producentów i ich gier. Zdecydowanie warta swojej niewygórowanej ceny, a także pokazująca, że nie wszystkie indyki muszą wyglądać niczym gry z lat 80-tych, żeby oddać znany i lubiany klimat. Brawo EXOR Studios, BRAWO!!

Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy EXOR Studios

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *