Powstanie. Film narodowy, czyli komiksowy Bareja

Jacek Świdziński ponownie atakuje, a jego komiks Powstanie. Film narodowy nie bierze jeńców. Tym samym mamy mocnego kandydata do miana komiksu roku.

Jacek Świdziński na polskiej scenie komiksowej zdążył zaskarbić sobie przychylność krytyków i sympatię czytelników. Posługując się minimalistycznymi rysunkami i mistrzowsko operując słowem trafia do niemal każdego odbiorcy z marszu. Swoim najnowszym komiksem potwierdził również, że nie boi się żadnego tematu.

My naród…

Gdy obecny obóz władzy przejął stery w naszym kraju, rozpoczął z impetem wprowadzanie swojej wizji państwa i narodu. Nie chodzi wyłącznie o czystki na stanowiskach, czy wszelakiej maści komisje do tych czy innych spraw. Do jednych z ważniejszych narzędzi umacniania władzy zalicza się politykę historyczną, która nie tylko poprzez odpowiednie kształtowanie myślenia o naszej historii może kreować odpowiednie nastroje, ale również sankcjonuje decyzje polityczne – te krajowe, jak i na arenie międzynarodowej.

Obecny minister kultury po objęciu stanowiska za jeden z postulatów swojego gabinetu przedłożył prace nad filmem epokowym, o Polakach i naszej historii, podkreślającym wielkość narodu oraz dumę, jaką mamy z tej przeszłości czerpać. Obraz miałby być zrealizowany z odpowiednią pompą i budżetem na miarę super produkcji z Hollywood. Gdy głośne hasła poszły w eter Świdziński usiadł, zadumał się i potem chwycił za ołówek.

Na tapetę wziął hasło nośne: Powstanie. Później dodał podtytuł: Film narodowy. O jakie powstanie może chodzić? Tym najbardziej definiującym ostanie lata polskiej polityki historycznej, jest powstanie warszawskie. Jeśli liczyliście na ten motyw, to niestety muszę was zawieść, bowiem autor do swojego scenariusza zaciągnął powstanie kościuszkowskie. Bezpieczny wybór? Bynajmniej, bowiem mimo mniejszej obecności w mediach, to właśnie wydarzenie sprzed 200 lat zdecydowało o takim, a nie innym kierunku w jakim podążały elity tego narodu, a także sposób w jaki siebie postrzegamy.

Powstanie narodowe

Komiks Powstanie. Film narodowy nie bierze jeńców, pokazując w bardzo prześmiewczej formie myślenie historyczne, ale również wynaturzenia branży kulturalnej. Idea scenariusza jest zasadniczo bardzo prosta, bo oto widzimy komisję rządowa pracującą nad epickim obrazem filmowym, o powstaniu kościuszkowskim. Problem w tym, że sama komisja nie wie czym ten film ma być, bo scenariusza nie ma, fabuły też, ale statyści już się tłuką na planie, bo jak przystało na Kościuszkę kosy na głównym planie muszą być. Na czele komisji siedzi tłuściutki producent; kombinator odklejony od rzeczywistości, przypominający nieco barejowskiego prezesa. Bo komiks ten, to w dużej mierze taki współczesny, obrazkowy Miś.

Dramat zaczyna się w momencie, gdy faktycznie owa komisja do spraw filmu musi coś zrobić realnego. Jeszcze gorzej, gdy ten film trzeba faktycznie nakręcić i opublikować, bo cała instytucja działa głównie tylko po to, by trzepać pieniądze. Ekipa filmowa od miesięcy uwija się jak mróweczki, kręcąc sceny batalistyczne lub innych rzezi, choć nie wiedzą po kiego czorta to wszystko. Ważne żeby zachować uniwersalny charakter, a to że gdzieś pod drodze nastąpi przemieszanie konwencji to już inna sprawa. W tym samym czasie „druga” reżyserka stara się jak może, by coś z tego wyszło, ale jedyne czego się nabawi to choroby psychicznej.

Niemniej, nie jest to wyłącznie prześmiewcza historia o super produkcji skazanej na porażkę. Komiks Świdzińskiego to wnikliwa analiza naszej mentalności i rzeczywistości w jakiej żyjemy. Jest to również napiętnowanie wynaturzeń i paradoksów w przemyśle kulturowym. Niby transformacji uległ system i mechanizmy nimi rządzące, ale zmianie nie uległa psychika oraz mentalność ludzi. Zaś sama sztuka to produkt, który można opakować i sprzedać pod nośnymi, ale pustymi hasłami.

Komiksowy Bareja

Komiks wydany przez Kulturę Gniewu przypomina książkę, obitą w twardą oprawę na formacie A5 i opasłą, bo zajmującą 320 stron. W środku natomiast znajdziemy proste kadry, operujące bardziej symbolem niż detalem, na wzór internetowych memów. Wszystko jest jednak spójne, czytelne, składne, a dialogi jakie serwuje autor są ostre niczym brzytwa. Trzeba przysiąść, by wyłapać wszystkie smaczki. Uśmiech na twarzy gwarantowany, bo mimo że komiks jest o sprawie ważnej, to niemniej utrzymano go w formie sympatycznej komedii.

Jednak najważniejszym atutem tej lektury, jest fakt, że pobudza te rejony mózgu odpowiedzialne za krytyczne myślenie i zadawanie pytań, na które większość boi się znaleźć odpowiedzi. Świdziński odważnie zmierzył się z Polakami i „polskością”, z naszą przeszłością, tak rozpamiętywaną z lubością wyłącznie po to, by podkreślić naszą wydumaną wyjątkowość. Brak krytycyzmu wobec nas samych to nie jedyny element wypunktowany w komiksie, bo obserwujemy cwaniaków i hipokrytów którzy idealnie korzystają z tego stanu rzeczy. Autor nie zostawił też suchej nitki na absurdach runku pracy.

Jacek Świdziński robi to wszystko z wyczuciem, smakiem, dając się poznać jako dociekliwy obserwator. To też na kartach komiksu Powstanie. Film narodowy znajdziemy wszystko, od kosynierów, grubych prezesów, absurdów dnia codziennego na ruskich agentach i uciemiężonych stażystach kończąc.

Za udostępnienie komiksu dziękujemy wydawcy Kultura Gniewu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *