Recenzja komiksu Cross x Regalia

Hasero Inumi to licealista prowadzący podwójne życie. Na co dzień przykładny uczeń jednak, gdy zajdzie taka potrzeba można go nająć, jako osobistego ochroniarza. Los zechce, że na swojej drodze spotka Natę – tajemniczą dziewczynę, wokół której dzieje się masa niebywałych wydarzeń.

Motyw ochroniarza, ochranianej i ich wspólnej relacji w popkulturze jest – mówiąc oględnie – dość oklepanym motywem. W gruncie rzeczy komiks Cross x Regalia czerpiąc z różnych źródeł proponuje rozrywkę dość prostą, podaną w atrakcyjnej formie i przyjemną. Warto na samym początku powiedzieć, że manga powstała na bazie noweli obejmującej osiem tomów. Tylko pierwsza książka posłużyła na materiał do komiksowego scenariusza. Mangę pierwotnie podzielono na dwa tomiki, natomiast Waneko połączyło je w jedną całość, oferując polskiemu czytelnikowi dość obszerną lekturę.

Ochroniarz za 1000 jenów

Historia zasadniczo kręci się wokół dwóch postaci. Hasero to licealista dorabiający na boku, jako ochroniarz za 1000 jenów. Oznacza to, że +- za niespełna 30 zł można go nająć. Za tak „okrągłą” sumką kryje się większa historia, której oczywiście zdradzać nie będę. Hasero przyjmuje proste zlecenia pokroju odnalezienia jakieś zguby i temu podobne wyzwania. Wszystko ulega zmianie, gdy pewnego wieczoru w alejce znajduje na wpółprzytomną dziewczynę o imieniu Nata. Wydarzenie to jest o tyle niebywałe, bowiem na głównej ulicy leży tuzin ludzi bez oznak życia. Mimo ostrzeżenia, aby nie mieszał się w nie swoje sprawy, podejmuje ryzyka ochrony niewiasty o tajemniczej przeszłości.

Kolejne wydarzenia potoczą się już lawinowo. Okazuje się, że tropem Naty podąża dość nietypowe duo o chińskim rodowodzie. Nie są to zwykli ludzie a nieśmiertelni magowie nazywani kisen. Z jakiegoś powodu muszą pojmać naszą bohaterkę, bowiem gdzieś w tle tli się wątek wielkiego konfliktu między klanami nieśmiertelnych a Nata ma stanowić klucz do zwycięstwa jednej ze stron. Zasadniczo cała narracja bazuje głównie na wątku fantastycznym, serwując pokaźną ilość akcji i ostrożnie operując humorem sytuacyjnym. Recenzowaną pozycję skierowano głównie do nastolatków, to też wulgaryzmów, przesadnej przemocy czy golizny na kartach Cross x Regalia nie uświadczymy. Mamy, zatem styczność z pozycją dość bezpieczną, która spokojnie może wylądować w rękach nieco młodszych czytelników.

Bez fajerwerków, ale solidnie

Zdecydowanie największym atutem mangi będzie poziom artystyczny. Nie jest to wielce wybitna praca na miarę dopieszczenia detali wykonaniu wirtuozów ołówka i tuszu, ale warsztatowo dopracowana na tyle, aby nie było przestrzeni do specjalnego czepiania się. Cross x Regalia cieszy oko, a pomaga w tym także solidny druk na offsetowym papierze. Jednocześnie niespełna 400 stron w cenie okrągłych 27 zł kusi tym bardziej, aby pobiec do najbliższego sklepu z komiksami. Czy jednak komiks autorstwa Makoto Sandy i Shinichirou Nariie ma jakieś poważniejsze wady?

To, co wydaje się największym plusem – zamknięta formuła historii – okaże się również pewną wadą. Generalnie objętość stron jest ograniczona a ilość faktów nie pozwala odpocząć nawet na chwilę czytelnikowi. Momentami wręcz odczuwamy pewien niedosyt, bowiem pewne postacie potraktowano bardzo pobieżnie, zaś niektóre wątki nie doczekają się rozwinięcia tudzież należytej konkluzji. Jak na dłoni widać, iż mamy do czynienia z fragmentem historii będącej, co najwyżej wstępniakiem do większej intrygi. Teoretycznie zaprezentowane zakończenie daje dość klarowne posumowanie, ale potencjał świata, gdzie magia i technologia przenikają się wzajemnie aż prosi się o większą eksplorację.

Reasumując w ogólnym rozrachunku Cross x Regalia dostarcza solidnej, treściwej w swojej zawartości rozrywki. Nie zapadnie może nam w pamięci, jak choćby niektóre perełki oferowane przez przykładowo Hanami, ale za nie całe 27 złotych zasadniczo nie powinniśmy mieć powodów do narzekania. Otrzymujemy dłuższą lekturę a przy okazji pomysł na dość ciekawy upominek, szczególnie dla osoby dopiero wchodzącej w świat komiksu. Jednym słowem recenzowanej mandze warto dać szansę.

Za udostępnienie komiksu dziękujemy wydawnictwu Waneko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *