Recenzja komiksu Kulinarne Pojedynki

Lojalnie ostrzegam każdego, kto podejmie się czytania tego tekstu: po skonsumowaniu ostatniej linijki będziecie głodni i ruszycie w poszukiwaniu przekąski. Czujcie się ostrzeżeni.

Przystawka

Shokugeki no Souma to manga napisana przez Yūto Tsukuda i zilustrowana przez Shun Saeki. Do dziś doczekała się 24 tomów, z czego dziesięć z nich już możecie przeczytać po polsku dzięki wydawnictwu Waneko. Komiks jest tworzony przy współpracy z prawdziwym szefem kuchni i modelką w jednym – Yuki Morisaki (takie cuda tylko w Japonii). Dostarcza ona swoich propozycji dań, od rozdziału piątego. Dzięki tej niezwykłej kolaboracji wszystkie przepisy można wykonać na własną rękę bez potrzeby uczestniczenia w kulinarnym pojedynku.

Manga zadebiutowała jesienią 2012 roku w Japan’s Shōnen Jump magazine. Tytuł bardzo szybko odniósł sukces i trzy lata później ruszyła seria telewizyjna, która doczekała się już trzech sezonów i nic nie wskazuje na to, aby ktoś chciał zrezygnować z tego pysznego anime. Za granicą pozycja ukazała się pod zgrabnym tytułem Food Wars, tymczasem u nas znajdziecie ją, jako Kulinarne Pojedynki.

Manga Kulinarne pojedynki dzięki swojej popularności dała początek fali, która zdaje się tylko nabierać na sile. Wyliczankę zaczynamy od spin-off’a, wydanego w lutym 2015 roku. Nosi tytuł Shokugeki no Soma: L’étoile (z francuskiego: Gwiazda). Za opowieść odpowiedzialna jest Michiko Itō, a zilustrowania podjął się Taiki Asatoki. Historia skupia się na jednej z postaci oryginalnej mangi – Kojirō Shinomiya. Nie będzie to wielkim spoilerem, jeśli dodam, że jest on kucharzem!

Shokugeki no Souma doczekała się także light novel w 2014 i nosi podtytuł „a la carte”. Opowieść stworzona tym razem przez duet Michiko Itō i Shun Saeki. Ta sama dwójka zajęła się kolejną light novelą w 2015 roku. Obydwie pozycje to luźno opowiedziane historie kilku postaci znanych z kart mangi, z czego druga pozycja skupia się w dużej mierze na braciach Aldini – Takumi i Isamim.

Jakby tego było mało ukazała się także książka kucharska pt: Tōtsuki Academy Challenge Plate: Shokugeki no Soma Official Recipe, w której znajdziecie wszystkie przepisy z mangi i nie tylko. Kulinarne pojedynki opanowały także smartphony. Jeśli właśnie odpalacie swoje androidy, wstrzymajcie wodze pożądania. Niestety dostępność tych tytułów w naszej części świata jest zerowa. Tak samo jest w przypadku kolejnych dwóch pozycji: Shokugeki no Soma: Saikyō no Recipe (Android) oraz Shokugeki no Soma: Yūjō to Kizuna no Hitosara (Nintendo 3ds). Pozostaje liczyć na łaskawego dystrybutora.

Wciąż głodni? No to lecimy dalej – drama CD, Vomic, że o fanowskiej twórczości nie wspomnę. Czekamy na reality show. Nieźle jak na tytuł, który ma raptem kilka lat!

Danie Główne

Fabuła w zarysie jest dość prosta, żeby nie napisać banalna. Oto młody adept sztuki kulinarnej Sōma Yukihira prowadzi ze swoim ojcem rodzinną knajpkę, w której poza karmieniem gości zajmują się wzajemnym pojedynkowaniem na lepiej wykonane dania. Czasami w ramach żartu tylko częstują swoich gości jakimś obrzydlistwem, jednak cały interes idzie całkiem dobrze. Do czasu wizyty niezwykle atrakcyjnej agentki nieruchomości i kilku smutnych panów w czarnych garniturach, którzy chcą naszych bohaterów z owego przybytku wykurzyć. Wprawdzie miejsce udaje się wybronić, ale oto ojciec wpada na pomysł podróży w nieznane, podczas gdy syna wysyła do akademii Tōtsuki.

Miejsce to skupia wokół siebie kulinarnych nerdów, którzy reprezentują szereg osobowości i przeróżne style gotowania. Chłopak już na otwarciu nowego roku ogłasza swoją wyższość nad resztą kandydatów. Jak łatwo się domyślić, zyskuje tym sobie grono fanów jak i zaciekłych wrogów. Ta dość osobliwa szkoła szczyci się niezwykłą tradycją walk na ringu za pomocą patelni, garnków i noży. Nikt wprawdzie nie zginie, ale z pewnością będzie z tego dużo smacznego jedzenia. Tytułowe Shokugeki są osią całej fabuły i gdyby całkowicie uprościć historię, mamy do czynienia z Pokemonami w świecie kulinariów. Oto Soma wpada na kolejny ring, aby zdobyć czerwoną czy niebieską odznaką i zebrać je wszystkie – umiejętności do czynienia kuchni lepszą i smaczniejszą.

Kolacja

To, co czyni serię Shokugeki tak ciekawą, to z pewnością mnogość ciekawych postaci, ogrom wiedzy, jaki można czerpać z całego tytułu i technik przyrządzania poszczególnych potraw oraz niesamowita kreska, jaką nakreślono dania, jak i postacie. Z racji tego, że Soma mieszka w akademiku, już na początku historii zapoznajemy się z arcyciekawą paletą postaci. Każda z nich reprezentuje nieco inne podejście do sztuki kulinarnej i czasami skupiają na sobie więcej uwagi niż protagonista. Z biegiem wydarzeń ich ilość rośnie w siłę. Poznajemy nauczycieli, mentorów i przeciwników, których trzeba pokonać w kolejnych pojedynkach.

Co ciekawe osoby, które debiutują na łamach komiksu w trakcie ewentualnych turniejów, nie znikają z pola widzenia zaraz po tym, jak walka dobiegnie końca. Dołączają do wachlarza wypełnionego osobowościami i powracają co jakiś czas. Dzięki umiejętnościom twórcy scenariusza i rysownika są one na tyle zróżnicowane, że nie pomylicie ich ze sobą. Uwielbiam fakt, że w komiksie można znaleźć przepisy na dania z danego rozdziału.

Na osobny akapit zasługuje styl, w jakim narysowano Shokugeki na Souma. Nigdy nie widziałam tak soczystego steku wyrysowanego za pomocą czerni i bieli w objęciach równie apatycznych dziewcząt. Nie ma się co dziwić, bo Shun Saeki jakiś czas temu tworzył komiksy dla dorosłych obfitujące w równie apatyczne widoki. Tłuszcz ściekający po mięsie, skwiercząca pierś kurczaka, grillujące się warzywa, słodkie desery, soczyste owoce i parujące curry – wszystko w tym komiksie wygląda mistrzowsko i mimo braku barw, działa tak mocno na wyobraźnie, że czytanie tego komiksu na czczo to niemal tortura. Czysty foodporn!

Powiedzmy to sobie szczerze: Kulinarne pojedynki to „gastronomiczny erotyk” najwyższej próby, w którym rozbierane są na czynniki pierwsze aspekty najbardziej seksownego zajęcia ostatnich lat – gotowania. Już okładka zapowiada nam ucztę dla oczu, ale to, co dzieje się z każdą kolejną stroną skłania czytelnika do powrotu pierwotnych żądz i głodu każdej kolejnej strony. Zanim się obejrzałam, dotarłam do końca tomu i oblizując się ze smakiem, ze zniecierpliwieniem czekam na dokładkę. Itadakimasu!

Za udostępnienie komiksu dziękujemy wydawnictwu Waneko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *