Recenzja komiksu Spider-Man: Globalna Sieć

Przygód Pająka ciąg dalszy, tym razem pod znakiem Marvel Now! 2.0. Scenarzysta Dan Slott w komiksie Globalna Sieć proponuje zupełnie inne niż dotychczas podejście do sylwetki Spider-Mana. Pytanie tylko, czy fani przekonają się do nowego oblicza swojego idola.

Rozdział pod tytułem Tajne Wojny został definitywnie zamknięty. Tym samym kolizja różnych wszechświatów poskutkowała zupełnie nowym rozdaniem w świecie Marvela. Dla scenarzystów była to niewątpliwie nietypowa okazja do zmiany optyki względem niektórych postaci. Idąc tym trendem Dan Slott, scenarzysta opiekujący się opowieściami o Spider-Manie, postanowił przedstawić czytelnikom nieco innego Petera Parkera, aniżeli tego, którego kojarzymy z klasycznych opowiadań. Odmieniony Pająk nie tylko myśli globalnie, ale i działa globalnie. Na co więc ostatecznie mogą liczyć fani?

Globalna sieć

Dan Slott to zdecydowanie jeden z bardziej utalentowanych i lubianych scenarzystów pracujących dla Marvela. Jego pomysły urozmaicają świat Spider-Mana od bardzo dawna. Tym razem scenarzysta postanowił spróbować czegoś zupełnie odmiennego. W nowym rozdaniu Peter Parker ma przede wszystkim odnieść sukces prywatny, co jak wiemy w przeszłości nigdy mu się nie udawało. Kolejną fabułę zaczynamy osiem miesięcy po zakończeniu zdarzeń z Tajnych Wojen. Parker prowadzi międzynarodową korporację zajmującą się produkcją i wdrażaniem zaawansowanej technologii. Pod jej skrzydłami funkcjonują także różnego rodzaju programy stypendialne oraz Fundacja im. Wuja Bena.

Jednym słowem Parker Industries to odpowiednik Stark Industries tyle, że nasza wschodząca gwiazda biznesu nie ma problemów z używkami ani przerośniętym ego. Jednocześnie, aby dodać nieco rozmachu, związki nowopowstałej korporacji z agencją SHIELD będą nieustannie eksponowane. W efekcie dyrektor Parker nieraz przyłoży rękę do ratowania świata bez zakładania swojego kostiumu. Jak pewnie się domyślacie, nasz bohater pod natłokiem obowiązków nie może być w kilku miejscach jednocześnie. Dlatego zatrudnił sobowtóra pojawiającego się w stroju Spider-Mana, gdy zajdzie taka potrzeba. Kto wcielił się w rolę dublera sami musicie się już przekonać.

Jak do tego wszystkiego doszło? Musimy cofnąć się do dłuższego epizodu zatytułowanego Superior. To wtedy umysł i ciało Petera Parkera przejął Otto Octavius. Zamiast jednak siać terror i zniszczenie, fuzja umysłów obu postaci doprowadziła do powstania (lepszego) Superior Spider-Mana. Jednocześnie Otto postanowił maksymalnie wykorzystać swój intelekt, co poskutkowało rozwojem kariery osobistej i w konsekwencji otwarcia Parker Industries. Później, po kolejnych zwrotach akcji, stary Peter Parker przejmuje kontrolę nad swoim ciałem, ale konsekwencje działań – pozytywne i negatywne – wcześniejszego rezydenta będą ciążyć na nim jeszcze bardzo długo.

Tony Stark dla ubogich?

Sytuacja w komiksie „Wrogie Przejęcie” jest niemal analogiczna do „Przystani X” – resetu zafundowanego drużynie X-Men. Najpierw zaczniemy od tego, co definitywnie nie działa w pierwszym tomie. Po pierwsze, jest to zdecydowanie sztampowe podejście do tematu. Na samym starcie otrzymujemy przesycenie akcją i postaciami, tylko po to, aby po chwili przekonać się, że antagoniści i poruszone wątki niespecjalnie angażują ani nie mają większej głębi. Jednocześnie możemy zdać sobie pytanie, czy faktycznie w świecie Marvela jest miejsce dla drugiego Tony’ego Starka? Niektórzy uszczypliwie nazywają go wersją „dla ubogich”. W ramach wyjaśnień, nie chodzi, że jest od niego gorszym, ale że pomysły i technologie Parker Industries powstają mniejszym kosztem niż u konkurencji, plus spore środki łoży na filantropię. No i nie gwiazdorzy tyle, co ulubieniec Ameryki.

Z drugiej strony jednak odrobina zmiany perspektywy nigdy nie zaszkodzi. Zasadniczo ile można czytać w kółko powrót do młodzieńczych lat Człowieka Pająka i wciąż wałkować te same problemy? Po kilku dekadach warto w końcu zaprezentować nowy kierunek ewolucji dobrze znanego herosa, ponieważ ten generalnie nie zmienił się specjalnie od bardzo dawana. Jak pokazała seria „Superior” oraz film Spider-Verse początkowo może wydać się to trudno strawne, ale późniejszy zastrzyk świeżości powinien przekonać nawet najbardziej ortodoksyjnych fanów. Jednocześnie „Wrogie Przejęcie” wciąż pełne jest charakterystycznego humoru i gagów, za jakie kochamy Spider-Mana. Warto wspomnieć, że narracja gdzieś po przebyciu 2/3 tomu zaczyna jednak powoli nabierać kolorytu. Dzięki temu pod koniec lektury dostajemy garść informacji pozwalających sądzić, że fabuła w następnych epizodach jeszcze rozwinie się w ciekawy sposób.

Na koniec trzeba wspomnieć, że rysownik Giuseppe Camuncoli moim zdaniem wywiązał się celująco z powierzonego zdania. Jego warsztat znakomicie pasuje do opowiadań o Pająku, dlatego mam nadzieję na więcej okazji do zobaczenia jego prac. Spider-Man Globalna Sieć na początku faktycznie wydaje się strzałem w kolano z armaty, ale mimo ewidentnych wad lekturę pochłaniamy z miejsca. Początkujący adepci komiksu powodów do narzekania raczej mieć nie powinni. Apetyt oczywiście rośnie w miarę jedzenia, i jak to bywa w przypadku Slotta, następne epizody z pewnością pozytywnie zaskoczą. Ostatecznie zmiany nie są łatwe, czasem wręcz niechciane, ale w ostatecznym rozrachunku potrafią wyjść nam na dobre. I tego pozostaje właśnie życzyć nowym przygodom Spider-Mana.

Za udostępnienie komiksu dziękujemy wydawnictwu Egmont

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *