Recenzja komiksu Vei – Tom 1.

Vei to popularna na szwedzkim rynku wydawniczym opowieść z gatunku fantasy, mająca swoje początki na łamach pisma „Utopi”. Komiks ten przemówi do wszystkich czytelników spragnionych nordyckich klimatów z sentymentem wspominających choćby Thorgala.

Rodzimy rynek wydawniczy rośnie w oczach, co pozwala na rozszerzanie czytelniczych zainteresowań. Wydawnictwo Non Stop Comics nie boi się eksperymentować, ponieważ tym razem sięga po twórczość naszych północnych sąsiadów, leżących po przeciwnej stronie Bałtyku. Komiks Vei autorstwa duetu Sary B. Elfgren i Karla Johnssona podbił serca szwedzkich czytelników i ma duże szanse na powodzenie również w Polsce.

Sen o wielkiej przygodzie

Początek historii wypada oszczędnie i bardzo tajemniczo. Pośród fal na otwartym oceanie dryfuje młoda kobieta – jak później się okaże tytułowa Vei. Szczęśliwym zrządzeniem losu zostaje ona wyłowiona przez Wikingów, odbywających właśnie wielką wyprawę. Nie mogą oni wiele zaoferować, ponieważ sami przymierają głodem, będąc na morzu bóg wie jak długo. Wybawiciele szybko z wybawców stają się niemal oprawcami, gdy dowiadują się, że kobieta różni się od nich znacząco. O jej odmienności świadczą nietypowo wyglądające oczy. Jak się okazuje, nie pochodzi z Midgardu (świata ludzi), tylko z mitycznego Jotunheimu, rządzonego przez olbrzymów.

Celem wyprawy Wikingów, pod wodzą ich młodego księcia, jest właśnie ów Jotunheim. Zdania załogi są podzielone – jedni chcą wyrzucenia za burtę dziewczyny a inni spróbują wykorzystać jej wiedzę, by dostać się do krainy olbrzymów. Tak zaczyna się długa i wyboista przygoda, usłana licznymi walkami i tajemnicami nordyckich bóstw oraz wierzeń.

Thor, Gra o Tron i Gladiator w jednym

Klimaty fantasy, szczególnie odwołujące się do mitologii nordyckiej, są w Szwecji diabelnie popularne. Lektury tego gatunku kieruje się szczególnie do młodzieży, choć za opisywany komiks powinien sięgnąć głównie nieco starszy odbiorca. Autorką scenariusza jest Sara B. Elfgren, natomiast ilustracje przygotował Karl Johnsson. Sara to pisarka z dużym dorobkiem twórczym, mająca na swoim koncie choćby trylogię The Engelsfors przetłumaczoną na 25 języków. Karl w świecie komiksów debiutował tytułem Mara From Ulthar w 2010 roku.

Ich wspólne dzieło zatytułowane Vei to bardzo nietypowa mieszanka, bo łączy w sobie nordycką mitologię, intrygi niczym z Gry o Tron oraz rozmach Gladiatora. Główną osią fabularną jest odwieczny konflikt między bóstwami Midgardu na czele z Odynem oraz olbrzymami rządzącymi Jotunheimem. W odległej przeszłości prowadzili oni między sobą długą i krwawą wojnę, zakończoną dość nietypowym porozumieniem. Co kilka stuleci obie strony będą spotykać się na wielkim turnieju, wystawiając swoich najlepszych wojowników. Ci, walcząc na życie i śmierć, będą decydować kto ma rządzić światem ludzkim w Midgardzie. Pech chce, że zawsze wygrywają Asowie, czyli panteon bóstw pod wodzą Odyna.

Nieprzerwana passa zwycięstw nie jest tylko „szczęśliwym” zrządzeniem przypadku. Ponadto, jak się okazuje Vei, stojąca po stronie olbrzymów, była trenowana do tej właśnie walki od urodzenia. Niektórzy wieżą, że uda się jej przełamać fatum Jotunheimu, a inni wręcz odwrotnie bowiem tytułowa bohaterka stanie się także przedmiotem różnych knowań i podstępów o finale których dowiemy się dopiero w następnym tomie.

Nordyckie klimaty wykonaniu Vei

Komiks Vei to awanturnicza przygoda, dlatego nie spodziewajcie się wielowątkowej, głębokiej intrygi. Nie o to tu chodzi, bowiem książka przede wszystkim dostarcza lekkiej i satysfakcjonującej rozrywki. Nazwanie tego tytułu płytkim lub przeciętnym będzie jednak wielką przesadą, by nie powiedzieć wręcz krzywdzącą opinią, ponieważ opowiedziana historia wciąga z miejsca i jest bardzo konsekwentna. Pierwszy tom zajmujący 160 stron wprowadza nas w arkana świata przedstawionego. Z miejsca czuć odmienność między opisywaną pozycją a choćby amerykańskimi odpowiednikami z gatunku fantasy. Różnice tkwią w choćby kreacji postaci oraz tempie i sposobie prowadzenia narracji.

Podobnie jak w Grze o Tron, autorzy Vei nie bali się ukazania pewnej dawki przemocy i nagości, co dodaje wyrazistości opowieści, ale z miejsca wyklucza ją dla młodszego odbiorcy. Czym komiks zaskakuje, to pomysłowość narracji i spory rozmach w podejściu do ukazania całej intrygi. Świetnie wypadają również ilustracje Karla Johnssona. Posługuje się on realistyczną, ale zarazem uproszczoną kreską, zaś kolory uzupełniono techniką cyfrową. Na odpowiedniej jakości papierze plansze zamieszczone na stronach o rozmiarze 190×270 mm robią solidne wrażenie. Dla dopełnienia całokształtu polski wydawca zdecydował się na twardą oprawę, a to wszystko za dość całkiem rozsądną finalną cenę.

Vei to powieść dwutomowa i prace nad kolejną częścią już trwają. W Szwecji będzie gotowa najprawdopodobniej na początku 2019 roku. Sam komiks kupił mnie z miejsca, bo dostarcza solidnej porcji rozrywki i robi to nieco inaczej, niż jego zachodnie odpowiedniki. Dzięki temu oferta Non Stop Comics coraz bardziej błyszczy na tle polskich konkurentów. Oby tak dalej!

Za udostępnienie egzemplarza dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *