Śmierć Stalina, czyli komiksowy thriller polityczny

5 marca 1953 roku swojego żywota dokonał Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, który przez wielu był otaczany wręcz religijną czcią. Nim tyran wyda ostatnie tchnienie zjawią się sępy zaciekle walczące o władzę. Komiks Śmierć Stalina to smutne przypomnienie o mrokach Związku Radzieckiego oraz przestroga, że pewne rzeczy nie ulegają zmianie.

Wydawnictwo Non Stop Comics ponownie zaskakuje. W jego ramówce dotychczas dominowały pozycje dalekie od problematyki historycznej. Recenzowana pozycja to tytuł o francuskim rodowodzie, o której zrobiło się szczególnie głośno dzięki tegorocznemu filmowi o tym samym tytule.

Terror absolutny

Zimowy wieczór 28 lutego 1953 roku. W moskiewskiej rozgłośni radiowej koncert grany na żywo dobiega końca. Spokojną atmosferę przerywają dwa telefony do dyrektora rozgłośni. Jak się okaże, przy drugiej rozmowie rozmówcą będzie sam Józef Stalin. Wystarczy wspomnieć jego imię a wielu ludzi oblatuje blady strach, to też bezpośrednia rozmowa przyprawi wręcz o zawał serca. Naczelny wódz wsłuchiwał się w nadawany koncert i zapragnął otrzymać kopię na płycie gramofonowej. Następnego dnia mają się po nią zjawić funkcjonariusze NKWD.

Problem w tym, że koncert grano na żywo i nikt nie pomyślał o sporządzeniu nagrania. Panika wzbiera, ale ostatecznie po całonocnych zmaganiach udaje się odtworzyć koncert. Nazajutrz, gdy do studia przybywają oficjele bezpieki, solistka Maria Wieniaminowna do koperty z płytą dorzuca liścik zaadresowany do Józefa Stalina. Jeszcze tego samego dnia, po wysłuchaniu nagrania i odczytaniu listu, Stalin w swojej podmoskiewskiej daczy padnie niczym kłoda. Jego stan zdrowia będzie się pogarszać z godziny na godzinę. Nim „ojciec narodu” wyzionie duch wyścig o władze między najwyższymi członkami partii rozpocznie się na dobre, przypominając wręcz teatralny spektakl.

Tragikomedia po radziecku

Za komiks odpowiada dość ciekawy duet: Thierry Robin – rysunek oraz Fabien Nury – scenariusz. Tematyka, którą wspólnie poruszyli, jest daleka od dotychczasowych doświadczeń obu panów, dlatego tym bardziej zaskakuje finalny efekt. Co ciekawe, Nury dużo wcześniej planował wykonać komiksową biografię Stalina, ale ostatecznie temat wydał się zbyt obszerny dla jednej osoby. Śmierć Stalina do pewnego stopnia można nazwać komiksem historycznym, bowiem zabiera nas w przeszłość pokazując autentyczne postacie. Finalnie nosi jednak znamiona faktoidu. To znaczy, że twórcy pewne wątki interpretują na własny sposób, zmieniając często kolejność wydarzeń dodając jednocześnie wiele od siebie

Główni architekci reżimu zostali solidnie przefiltrowani. To ekscentryczni, zapatrzeni w siebie socjopaci, decyzje których zawsze prowadzą do tragedii. Wyścigu o władzę najwyższą startuje Beria ukazany jako morderca i gwałciciel; Malenkow to pozbawiony moralności lizus, który późniejszą funkcję I sekretarza KC nie może zawdzięczać żadnym realnym umiejętnościom; na końcu Chruszczow czekający tylko, aby przechwycić władzę w dogodnym momencie. Wizualnie postacie ukazano z dochowaniem szczegółów, ale w sposób nieco cartoonowy, co nadaje im jeszcze większej wyrazistości. Pojawią się też inni aktorzy, jako choćby dawny sekretarz MSZ Mołotow, który w swoim czasie odegra równie istotną rolę.

Już po kilku stronach komiks wzbudza skrajne uczucia w czytelniku. Z jednej strony widzimy kanalie, mające na swoim sumieniu niezliczone życia ludzkie, ale jednocześnie w swoich knowaniach uprawiają wręcz karykaturalną satyrę. Gdy Stalin leży sparaliżowany po wylewie oni urządzają sobie przy wódce „nadzwyczajne posiedzenie”, mające na celu podjąć jednogłośną decyzje co, do całej procedury ratowania wodza. Najpierw trzeba wybrać lekarzy, ale biorąc pod uwagę ostatnie czystki i aresztowania trudno o wykwalifikowanych specjalistów. Z każdą kolejną stroną absurdy przeczące ludzkiej logice piętrzą się.

Fikcja mniej pokręcona od rzeczywistości

Mimo że komiksowi nie przyświeca historyczna dokładność powstał on w oparciu o różne źródła i opracowania. Wiele dokumentów miało względem siebie sprzeczny przekaz, co oczywiście utrudnia poszukiwanie prawdy o tamtych czasach. Jednak autorzy już na samym początku komiksu mówią wprost, że nie dokładność faktów przyświecała im na pierwszym miejscu. Przeczytana historia to gównie fikcja łącząca czarny humor i groteskę. Obaj twórcy wspominają jednak, iż nie musieli specjalnie wysilać własnej wyobraźni, bowiem cytując: „Ona i tak nigdy nie dorównałaby wściekłemu szaleństwu Stalina i jego otoczenia.”

Świetnie ilustrowany album pokazuje dwie ważne rzeczy. Po pierwsze to studium przypadku, gdzie państwo zarządzane wszechobecnym terrorem jest niezdolne do normalnego funkcjonowania. Całość można odczytać także, jako szeroko pojętą krytykę ustroju autorytarnego i osób roszczących sobie pretensje do władzy absolutnej. To świetny przykład, jak władza totalna wypacza umysł, pozbawiając wszelkich skrupułów. Współcześnie nie brakuje wyrazistych przykładów, także poza polityką. Dlatego Śmierć Stalina to nietypową opowieść graficzna, którą zdecydowanie warto wpisać na własną listę obowiązkowych lektur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *