Tylko Spokojnie – komiks o muzyce i śmiertelności

Historia opowiedziana na kartach Tylko Spokojnie została oparta na wspomnieniach prawdziwej rodziny. Nie jest to jednak opowieść o walce z chorobą, czy dramacie umierania. To opowieść o śmiertelności, z którą każdemu przyjdzie się zmierzyć.

Kultura Gniewu ponownie zaskakuje. Komiks Tylko Spokojnie atakuje znienacka, chwyta za pysk od pierwszych stron i nie chce puścić, aż do samego końca lektury. Komiks nie ujmuje podjęciem trudnej tematyki, jaką jest śmiertelna choroba, a sposobem realizacji ów pomysłu. Podobne historie z pewnością zasłyszeliście nie raz i nie dwa. Przecież diagnozy tego typu są stawiane codziennie w szpitalach. W trakcie, gdy czytacie ten tekst, ktoś właśnie mógł dowiedzieć się o złych nowinach.

Przed taką właśnie sytuacją stanął Marek Warzecha. Opowieść zaczyna od słów: „Najpierw kocham muzykę… potem rodzinę… potem papierosy”. Takim o to wstępem scenarzysta o pseudonimie Henryk, a właściwie Bartek Glaza, zaprasza czytelnika do poznania historii Marka – osoby zwykłej, na której miejscu mógł znaleźć się każdy z nas. Nasz bohater podczas rutynowych badań dowiaduje się śmiertelnej chorobie, co wywraca cały jego świat do góry nogami. Diagnoza staje się końcem życia, jakie znał. Jeszcze nie tak dawno temu abstrakcyjna wizja odejścia stała się teraz codziennością, dlatego będzie musiał nauczyć się oswoić z tą myślą.

Narracje komiksu zaczynamy w kolebce Solidarności – w mieście będącym zresztą patronem recenzowanego komiksu. Został on zrealizowany w ramach stypendium kulturalnego miasta Gdańsk. Bartek Glaza przeniósł na poszczególne strony wspomnienia Ani i Marka Warzechów, choć autor postanowił w licznych momentach rozbudować scenariusz. Opowieści graficznych o umieraniu nie brakuje, dlatego Tylko Spokojnie miało być u swoich podstaw zupełnie czymś innym.

Rdzeniem komiksu jest muzyka; niezrównana pasja do tej formy sztuki, stanowiąca sens życia dla Marka. W jego śnie Miles Davis zdradza swojemu fanowi istnienie siódmego utworu na tzw. „Czarnym Albumie”. Marek za wszelką cenę chce go odszukać i odsłuchać, by zrozumieć jego ukryty przekaz, mając tym samym szansę znaleźć rozwiązanie na swoje problemy.

Jak się domyślacie wspomnienia spisane jeszcze za życia Marka zostały opracowane i przeinterpretowane przez scenarzystę. Komiks podzielono na kilka rozdziałów, gdzie każdy różni się od siebie, dzięki czemu Marka poznajemy w różnych sytuacjach. Budzi on z miejsca sympatię, bo to „swój chłop” chciałoby się rzec, dlatego lektura absorbuje jeszcze bardziej. Ciężar opowieści rozkłada się na wiele stron. Chwil, gdy ogarnia nas smutek i przejęcie, jest tyle samo, co momentów pełnych humoru, budzących uśmiech. Ma to stanowić dowód na to, że mimo przeciwności losu można nadal zachować pogodę ducha.

Pozostaje jeszcze wspomnieć o warstwie wizualnej, gdzie każda plansz została zarysowana przy pomocy ołówka i węgla, co przy zaproponowanym kadrowaniu daje fenomenalny efekt. Autorem rysunków również jest Bartek Glaza. Spajając tekst i obraz w jedno, od strony warsztatowej pokazał naprawdę wysoki poziom.

Jedyne, co można mieć za złe całości, to fakt, iż kończy się dość szybko, a raczej, że czytelnik zbyt łapczywie chłonie lekturę. Trudno oderwać się od książki. Tragedia rodziny została ujęta w nietypową narrację, z której każdy może coś wynieść dla siebie. Już sam fakt podzielenia się takimi wspomnieniami zasługuje na uwagę, a jednocześnie „Henryk” wywiązał się z powierzonego zadania na piątkę. Tym samym Tylko Spokojnie możemy określić mianem jednej z najciekawszych polskich premier komiksowych ostatnich lat.

Za udostępnienie komiksu do recenzji dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *