PGA 2018 oczami starego ramola

Październik prócz początku roku akademickiego niesie ze sobą jeszcze inną atrakcję. Chodzi oczywiście o Poznań Game Arena. Impreza z roku na rok rośnie w oczach, ale czy PGA 2018 faktycznie wnosi coś więcej do tradycji imprez gamingowych w stolicy Wielkopolski?

To że Poznań Game Arena jest w Polsce największą imprezą poświęconą szeroko rozumianej rozrywce elektronicznej nikomu udowadniać nie trzeba. Świadczą o tym liczby. W tym roku poznańskie targi odwiedziło 76199 fanów. Niemniej czy rozmiar idzie w parze z jakością, jest już osobną kwestią. Względem lat poprzednich widać poprawę w wielu aspektach organizacyjnych, choć nie każdy odbiorca będzie w pełni usatysfakcjonowany. Czujne ucho nasłuchiwało co, też mieli do powiedzenia inni uczestnicy minionej imprezy.

Tak na marginesie. Po fatalnych perypetiach naszego portalu nie przetrwały żadne wcześniejsze relacje PGA poza jedną – opisem piątkowego dnia z 2014 roku. Do lektury tekstu zmajstrowanego ręką Przemka zachęcam gorąco, a tym czasem do rzeczy!

Oczami gracza

Gry, gry i jeszcze raz gry. Rzeczownik ten można odmieniać na wszystkie możliwe sposoby podczas poznańskiej imprezy i oczywiście PGA 2018 odstępstwem od tej reguły nie było. Od lat wydarzenie skłaniało się w stronę rynku komputerów, natomiast konsole występowały raczej w formie miłego dodatku. Rzecz jasna sprawa wyglądała zupełnie inaczej przed 2010 rokiem, zanim poznańskie święto graczy skradła nam niegodziwa Warszawa, by ostatecznie tylko zszargać renomę tytanicznego wysiłku realizowanego od 2004 roku.

Przy okazji tegorocznej edycji sprawy wyglądały jednak nieco inaczej. Po pierwsze Microsoft uderzył szerokim akcentem przygotowując dwa stoiska w osobnych halach. Naturalnie nacisk kładziono na konsolę Xbox, ze szczególnym upodobaniem wersji „X”. Na bogato pokazało się Nintendo przebijając po wielokroć swoje poprzednie występy na tej imprezie. Należy również odnotować, że pierwszy raz oficjalnie pojawiło się Sony, lecz stoisko Niebieskich o niewielkich rozmiarach skupione wyłącznie na VR nie wywierało takiego wrażenia, jak konkurencja. Nie mniej konsole Sony były obecne niemal na każdym kroku. Przykładowo na stoisku Activison najnowszego Black Ops wyposzczeni maniacy fragów ogrywali na PS4 Pro.

Nie licząc oczywiście hali indyków, trudno jednak powiedzieć, aby PGA w sposób wystarczający fundowało graczom przedsmak tego, co czeka na nas w niedalekiej przyszłości. Większość pokazywanych gier już jest dostępna do nabycia, a ewentualne recenzje nie szczędzą im pochwał lub nagan. Faktycznie przedpremierowo dało się ograć wyłącznie The Division 2 na stoisku Xbox oraz polską produkcję World War 3 od niszowego studia Farm 51. Mocniejszych akcentów mieliśmy jak na lekarstwo i nietrudno odnieść wrażenie ciągłej powtarzalności tematyki stoisk nastawionych głównie na sprzęt.

Oczami pismaka

Termin ten możemy rozumieć dwojako, mianowicie jako osobę związaną z fachem dziennikarskim lub blogera tworzącego w zaciszu swojej kanciapy. Zasadniczo PGA od lat miało ze sobą pewien problem, bowiem nigdy nie potrafiło zdeklarować się, jaki faktycznie chce mieć wymiar – czysto konsumencki a może ściśle branżowy?

Spotkania z osobami reprezentującymi media i twórców oczywiście są na porządku dziennym, jednak zawsze dało się odnieść wrażenie, że są realizowane po macoszemu lub zwyczajnie nie stoi za nimi większa myśl logistyczna. Przykładów z przeszłości, kiedy to konkretne studio na zamkniętym pokazie w ciszy i spokoju eksponowało owoc swojej pracy można policzyć na palcach jednej ręki. PGA wciąż ma potencjał aby być tym, czym Gamescome dla dziennikarzy. Szczególnie dla tych maluczkich pismaków nie mających finansowych możliwości podróżowania po Europie, ale mimo tych przeciwności losu wciąż dostarczających treść o należytym poziomie.

Pod pewnymi względami nie zawiodła hala pełna drobiu w najróżniejszej postaci. Indyki przesunięte do osobnego pomieszczenia o ogromnej kubaturze cieszyły przestrzenią, bez konieczności rozpychania się łokciami jak i różnorodnością przedstawionych pomysłów. Miło było także zobaczyć znajome twarze. Z zaprezentowanych projektów me serce skradły dwa. Pierwszym był mocno awangardowy tytuł Poopdie, akcja którego rozgrywa się w odbycie. Nic więcej nie trzeba dodawać. Drugą gra to przepięknie animowany Driftland: The Magic Revival, dająca szansę powrotu choć na chwilę zapomnianego już gatunku RTS. Tytuł ten przytulił nagrodę Best Indie Game of PGA – w pełni zasłużenie!

Oczami (mniejszych) twórców

Od strony samych twórców indie PGA 2018 jawiło się, jako niesamowita okazja na wyjście do szerszej publiki i nawiązanie istotnych relacji z graczami tudzież potencjalnych kontaktów biznesowych. Na tym polu poznańska impreza realizuje kawał solidnej roboty, na której korzystają odbiorcy i twórcy. Co ciekawe Poznań Game Arena wypracowała sobie renomę poza granicami naszego kraju. Nie chodzi wyłącznie o Europę, albowiem wydawcy, inwestorzy i twórcy zjeżdżają się do Poznania z Chin i innych odległych zakątków świata. Póki co, są to skromne delegacje, ale od czegoś należy zacząć.

Tegoroczna edycja zaskoczyła jeszcze w inny sposób. Pozwoliła pierwszy raz poczuć namiastkę totalnego przepychu dzięki CEEGA, czyli prestiżowej gali konkursu dla gier wideo. Central & Eastern European Game Awards to wspólne przedsięwzięcie organizacji branżowych z 15 krajów naszego regionu. Pierwsza edycja nagrodziła wytypowane tytuły w kategoriach: visual art., audio, design, narrative, technology, hidden gem, best mobile game, best game. Warto wspomnieć, że główna nagroda wieczoru powędrowała do rodzimego Frostpunk. Natomiast sama CEEGA została przygotowana na wysokim poziomie, dlatego zdecydowanie warto wyczekiwać następnej edycji.

Oczami kolekcjonera

Wielkie imprezy pokroju Pyrkonu czy łódzkiego Festiwalu Komiksu i Gier są okazją nie tylko do poznania ciekawych osób oraz zobaczenia interesujących rzeczy, ale i zostawienia pokaźnej sumy pieniędzy na gadżety niespotykane na co dzień w sklepach. Wszyscy fani e-sportu z pewnością mieli nie jedną szansę do nabycia gryzonia, klawiatury mechanicznej lub headsetu po okazyjnej cenie. Na stoisku Komputronika kursowały nawet grubsze zdobycze w postaci notebooków i komputerów.

Niestety, jedynym kiermaszem oferującym gry była miejscówka zorganizowana przez CD Projekt, co rozczarowywało niezmiernie. Poza tym, miejsc przeznaczonych na handel gadżetami pokroju figurek również nie było zbyt wiele. Pod tym względem rok 2018 wypadł o wiele słabiej niż lata poprzednie, a do poziomu Pyrkonowego opróżniania konta bankowego jeszcze daleka droga.

Oczami turniejowego wyjadacza

Nie wiele lepiej prezentowała się sytuacja turniejów. Oczywiście główny trzon stanowił profesjonalny ESL Pro European Championship. Mniejsze stoiska natomiast stawiały głównie na zabawę w Counter Strike’a oraz Fortnite. Bijatyki i inne gatunki zostały zepchnięte na totalny margines gamingowego świata. Turniejów szczególnie brakło w piątkowy VIP-day, choć jest to normą i nie mogę pojąć dlaczego tak licznie jest oblegany od lat przez gawiedź spragnioną atrakcji.

Nie popadajmy jednak w czarną rozpacz. Na szczęście w sobotę i niedzielę nie zabrakło cosplay’u. PGA ma do zaoferowania jednak znacznie więcej, a tegoroczna edycja zaskoczyła pozytywnie na kilku polach. Oczywiście trzon awangardy stanowi GIC, czyli konferencja poświęcona spotkaniom twórców dzielących się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami o całej branży. Zdecydowanie perełka, bez której poznańska impreza nie może się obyć.

Uśmiech na twarzy wywołało wydarzenie Epic Game Music. 50-osobowa orkiestra symfoniczna CoOperate Orchestra oraz kilkudziesięcioosobowy skład Chóru Akademickiego UAM w Hali Ziemi przez niespełna półtorej godziny w niesamowitej aranżacji świetlnej zagrał utwory z hitów pokroju Skyrim, Wiedźmina 3, Mass Effect 2, Battlefield i wielu innych. Dla każdego gamingowego geeka było to niebo na ziemi. Zdecydowani należą się gromkie brawa za realizację pomysłu.

Oczami starego ramola. Słowem podsumowania

Zawitał premier rządu obiecując grube pieniądze na branżę. Była poznańska Inea promując pomysł najszybszego Internetu nad Wisłą a może nawet w całej Unii Europejskiej. Solidnie zagrała pewna dama o pseudonimie Margaret, i co ciekawe okazało się, że ma całkiem ciekawe utwory w repertuarze. No i byli youtuberzy, ale naprawdę nie wiem kto ich zapraszał. Słowem weekend pełną gębą.

Zasadniczo trudno napisać coś konstruktywnego o PGA, gdy imprezę odwiedzało się siedem lub więcej razy. Zainteresowania w końcu powoli zmieniają swoje ukierunkowanie. Impreza zdecydowanie trafia do najmłodszych odbiorców. To oni tworzą trzon napędowy Poznań Game Arena, widać to dosłownie na każdym kroku. Również po ilości śmieci zasypujących chodniki.

Nie należy jednak przesadzać z uszczypliwościami. Już zupełnie na serio, PGA 2018 miało do zaoferowania znacznie więcej niż wcześniejsze edycje, należało jedynie być bardziej uważnym i wygospodarować więcej czasu. GIC, Mediations Biennale, Epic Game Music oraz CEEGA zdecydowanie na długo zapadną w pamięć. Nie ma zatem żadnych wątpliwości, że największa impreza gamingowa w Polsce wciąż się rozwija, eksplorując nowe możliwe kierunki. To chyba najbardziej pozytywny sygnał na przyszłość.

Zdjęcia: facebook.com/kanciapakrisa/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *