Relacja z Digital Dragons 2016

Była to moja pierwsza wizyta na imprezie Digital Dragons i z miejsca muszę napisać, że się zakochałam! Przebywanie w tym samym miejscu, co niezliczona ilość ludzi tak znaczących dla branży gier oraz tych, którzy swoją przygodę dopiero rozpoczynają w roli  twórcy niezwykle ciekawych indyków, z miejsca ponosiło mi HP i podwajało manę! Dwa dni minęły w magicznej atmosferze, wzmacniając apatyt na znacznie więcej.

Była to już piąta odsłona „Smoków” i nic nie wskazuje na to, aby była ostatnią. Zaproszeni goście z roku na rok przyprawiają o opad szczęki, a gry prezentowane przez młodych twórców faktycznie zaskakują. Spoglądając na to, co się działo podczas imprezy, miałam iście piękny sen, w którym Polska staje się drugą doliną krzemową.

Impreza odbyła się budynkach Zajezdni Kraków, które zdecydowanie nadają się do przeprowadzenia tego typu wydarzeń. Stylowa zabudowa w samym sercu Krakowa i nowoczesne technologie, w tym nowiutkie komputery? To jest dosłownie to! Dzięki temu Digital Dragons buduje całkowicie inną atmosferę, aniżeli pozostałe rodzime imprezy o zbliżonej tematyce. Przy wciąż rozrastającej się widowni, na pewno w przyszłości przyjdzie organizatorom zastanowić się nad zmianą miejscówki na większą. Już podczas tegorocznej edycji, niektóre sale pękały w szwach, jak choćby w trakcie różnych prelekcji i nic w tym dziwnego, bo i program był niezwykle bogaty. Został on także dostosowany do gościa zagranicznego – wszystkie prezentacje przeprowadzono po angielsku.

Zgodnie z zasadą – dla każdego coś miłego – zainteresowani aspektem wizualnym gier mogli udać się na prezentację opowiadającej o wspólnej pracy nad artystyczną stroną dodatku dla Wiedźmina 3 zatytułowanego Krew i Wino, natomiast szukający czegoś z zakresu programowania, mieli szansę wysłuchać kilku świetnych uwag od samego Sama Hocevar’a – programista francuskiego pochodzenia, lider projektu Debian.

Nie był to jedyny znamienity gość Digital Dragons. Uczestnicy imprezy stąpali po tej samej ziemi, co John Romero, David Brevik czy specjaliści z Google i Ubisoftu. Ciężko wymienić wszystkich, ale lista zaproszonych gości z pewnością imponuje. Ich wykłady były oblegane, a pojawienie się wspomnianego Johna Romero na sali powodowało, że między stoiskami powstawał istny zator od ludzi chętnych złożyć wyrazy uwielbienia na jego ręce. Na wydarzeniu nie zabrakło także pewnego aspektu nostalgicznego. Dużym powodzeniem cieszyła się prelekcja na temat 20-lecia legendarnego Diablo, podczas której David Brevik – programista, producent, współzałożycieli Blizzard North – uraczył słuchaczy sporą ilością świetnych anegdot z czasów gdy powstawała gra.

Znużeni wykładami mogli pograć w naprawdę ciekawe produkcje Indie młodych, polskich developerów. Na wyróżnienie zasługuje zdecydowanie 911 Operator od studia Jutsu Games, które zresztą otrzymało statuetkę, za najlepszą grę Indie Digital Dragons. W tym roku w głosowaniu mogli wziąć udział także internauci, dzięki czemu na przebieg konkursu miał wpływ niemal każdy. Osobiście wyróżniłabym jeszcze tak odjechaną grę, jak Laser Kitty Pow! Pow!, która już na zawsze zostanie w mojej głowie, następnie Crush Your EnemiesSeven, intrygujący Clock Simulator, czy choćby świetnie zapowiadające się Phantaruk, przeznaczone dla miłośników horrorów. O grach rozpiszę się jeszcze nieraz, bo produkcji zasługujących na uwagę było dużo więcej.

Zdecydowanym hitem była również technologia VR. Wirtualna rzeczywistość już na stałe wpisała się w krajobraz imprez branżowych oraz całego świata gier i kolejne wychodzące tytuły potwierdzają, że jest to faktycznie spory krok do przodu w elektronicznej rozrywce. Oczywiście są pewne niechciane efekty uboczne VR, zwłaszcza jeśli masz lęk wysokości, bowiem ja takowy niestety posiadam i gogle bardzo skutecznie uświadomiły mi, iż nawet stojąc twardo na ziemi, można stracić łatwo równowagę. Ostatecznie jednak głowa była cała, a treść żołądka została na swoim miejscu.

Reasumując śmiało powiem iż uzależniłam się. Świadomie i przede wszystkimi piszę, że uzależniłam się od Digital Dragons. Jak nie pojawię się w przyszłym roku, to będę chora. Do zobaczenia za rok!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *