Relacja z WGW 2017

Każdy powinien mieć raz do roku swoje małe święto. Kiedy wszyscy się cieszą i cały wolny czas spędzasz jedynie na rozrywkach. W trakcie ostatniego weekendu, dla każdego gracza nastąpił taki czas dzięki WGW 2017.

Tegoroczna odsłona ponownie miała miejsce w Centrum Konferencyjnym i Targowym EXPO, przy ulicy Prądzyńskiego. Dobrze znany budynek otworzył swoje podwoje już o 10:00 rano w piątek, aby przeżyć apogeum gości w sobotę i zamknąć bramy o 17:00 w niedzielę. Trzy dni niezwykłej imprezy, która pomimo swojego krótkiego żywota, już zdążyła się odbić szerokim echem w szerokich kręgach graczy.

Dzieje się tak głównie ze względu na całkiem sporą ilość gier prezentowanych na targach, jak i dostosowania imprezy do każdej grupy wiekowej. Fani gier mogli zagrać w najgłośniejsze tytuły nadchodzących miesięcy, jak i kilku poprzednich. Ponownie do zwiedzenia mieliśmy dwie hale, gdzie jedną poświęcono głównie nieobecnemu tydzień wcześniej w Poznaniu PlayStation, podczas gdy drugą z nich zawładnął Microsoft.

Poza niebiesko-zieloną konkurencją na graczy czekały stoiska Nintendo, Ubisoft oraz polskiego wydawcy Cenega, w czym również Warszawa uzyskała przewagę nad PGA. Naturalnie nie zabrakło licznych stref ze sprzętem. Zwłaszcza, jeśli pasjonuje Was VR, okazji do spróbowania swoich umiejętności w wirtualnej rzeczywistości było naprawdę sporo. Furorę robiły jednocześnie wszelkiego typu symulatory, w szczególności Forza Motosport 7 i coś dla prawdziwych twardzieli – EuroTruck Simulator! Odnośnie Forzy warto dopowiedzieć, że stoisko Microsoftu przygotowano znacznie lepiej niż podczas tegorocznego Poznań Game Arena.

Do ogrania było naprawdę sporo – nadchodzący Assasin’s Creed Origins, Far Cry 5, tegoroczny South Park, Call of Duty: WWII czy Destiny 2. Również pokazano produkcje towarzyskie, takie jak To jesteś TY, czy Wiedza to Potęga. Kolejki do tych tytułów ustawiały się już od rana, a jedynym dniem, w którym, była nadzieja, że nasz czas oczekiwania skróci się do minimum, był piątek.

Tu niestety wychodzi pewien minus targów. Biorąc pod uwagę rosnąca popularność, organizatorzy powinni wziąć pod uwagę zmianę miejscówki i zwiększenie powierzchni dostępnych stanowisk do grania. Czekanie blisko 30-40 minut, tylko po to, aby skosztować 15 minut ulubionego tytułu to lekka przesada. W ubiegłym roku, gdy na całość przeznaczono cztery dni, imprezę odwiedziło przeszło 24 tysiące ludzi. Tegoroczna edycja była krótsza o jeden dzień, ale ogólną liczbę odwiedzających oszacowano na 33.716 gości.

Paradoksalnie gra, która interesowała mnie najbardziej i zapowiada się na jeden z ciekawych exlusivów nadchodzącego roku – Detroit: Become Human, nie miał aż takiego obłożenia. Powiadam Wam jest, na co czekać! Demo wyglądało obłędnie, a po jego zakończeniu chciałam więcej i więcej. Kolejna interesująca pozycja to The Inpatiant – prequel Until Down. Świetnie ogrywało się go na VR, a jako fanka horrorów, bawiłam się przednio. Nie tylko najwięksi mieli swoje stoiska. Na targach była okazja zapoznać się z kilkoma mniejszymi tytułami – jak np. świetnie zapowiadający się Seven.

Bardzo sympatyczne stoisko miała polska Cenega, gdzie poza przyjrzeniu się choćby Wolfenstein II: The New Colosus (niestety tylko prezentacja gameplayu), ograniu choćby Total War Warhammer II lub Ni no Kuni II, była okazja do wzięcia udziału w turnieju Tekken 7.

Konkursów było sporo, zarówno na scenach jak i na stoiskach, a same nagrody zdecydowanie godne uwagi. Przy odrobinie szczęścia można było wygrać konsolę czy zestaw do VR. Na brak zajęć nie narzekały także dzieci. Naprawdę rozbudowana strefa Lego pozwalała pozostawić swoje pociechy pod czujnym okiem ludzika Lego i wyruszyć w poszukiwaniu tego, co stanowi kwiat i koloryt każdych targów – cospleyerów. Było ich niemało, a poziom wykonywanych przez nich kostiumów, to najwyższa półka. Przekonać się o tym była okazja podczas konkursu cosplay w sobotę.

W tym roku Warsaw Games Week zaoferowało odwiedzającym dodatkową atrakcję w postaci Life Tube Video Fest, które odbywało się w osobnej hali. Na korytarzach targów, można było sobie strzelić fotkę choćby z Energikiem, czy Rojo. Niestety w porównaniu do reszty targów, sama część poświęcona LifeTube wydawała się niezwykle uboga, choć z drugiej strony… było tam dużo wolnego miejsca, aby odetchnąć od tłumów WGW.

Cieszę się, że WGW zyskuje na popularności i mam cichą nadzieję, że w przyszłym roku targi będą jeszcze większe, dzięki czemu, będziemy mogli się pochwalić naszym polskim raczkującym mini-Gamesconem. Widać, że warszawska impreza nabiera rozpędu, co tym bardziej powinno zmotywować organizatorów PGA do jeszcze cięższej pracy. Wszakże dobra konkurencja nie jest zła.

Pełną galerię zdjęć z WGW 2017 znajdziecie na naszym fan page pod tym adresem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *