Test inno3D GTX 1050 Ti

Wobec premiery najnowszych kart Nvidii zainteresowanie poprzednią generacją będzie sukcesywnie maleć. Zanim jednak doczekamy się układów budżetowych upłynie sporo wody. Warto sprawdzić, zatem jak radzi sobie GTX 1050 Ti i czy może zaspokoić potrzeby wziętych graczy.

Gry komputerowe mają to do siebie, że wymagają od nas cyklicznego aktualizowania sprzętu, jeśli mamy zamiar dotrzymać kroku innym ciesząc się odpowiednio płynną animacją oraz poziomem detali. Problem ten nabiera większego znaczenia szczególnie, gdy mamy ograniczony budżet. Rozwiązaniem staje się wtenczas rynek wtórny, albo niższa półka obecnej generacji. Sytuacja staje się tym ciekawsza, ponieważ obserwujemy spadek cen, dlatego przyjrzyjmy się czy w 2018 roku GTX 1050 Ti wciąż jest atrakcyjną ofertą dla gracza.

GeForce pod lupą

1050-tka od Nvidii występuje w dwóch wariantach – zwykłej oraz oznaczonej skrótem Ti. Różnice między nimi polegają na prędkości zegarów pamięci i rdzenia, ilości VRAM oraz rdzeni CUDA. Żeby było zabawniej, w naszym przypadku producent inno3D dla każdej z tych kart przygotował trzy odmienne warianty: niskoprofilowe chłodzenie, skrócona wersja z jednym wentylatorem (Compact) i wersja podwójna (Twin X2). Do naszych rączek trafił wariant ostatni.

Karta nie należy do największych, a przyłożona do wysłużonego GTX 760 wydaje się wręcz miniaturowa i niesamowicie lekka. Chłodzenie Twin X2 w sposób sztuczny wydłuża całą płytkę PCB o jakieś 3 cm. Obudowa chłodzenia to lekki plastik, a pod nim skrywa się aluminiowy radiator bez przewodów heat-pipe. Odprowadza on ciepło wyłącznie z rdzenia, nie mając kontaktu z kośćmi pamięci. Zewnętrznych cech warto jeszcze nadmienić ilość wyjść wideo: DVI, HDMI 2.0 i DisplayPort 1.2. Przeciętny użytkownik nie potrzebuje więcej do szczęścia.

Pełnowartościowy GTX 1050 Ti powinien być wyposażony w 4GB pamięci typu GDDR5, tak jak w przypadku konstrukcji inno3D. Rdzeń wykonano w litografii 14 nm, co stanowczo pozwoliło obniżyć zużycie energii i wydzielane ciepło. Z tego powodu nie znajdziemy dodatkowych wtyczek zasilania PCI-E, dlatego kartę można polecić z czystym sumieniem posiadaczom słabszych zasilaczy.

Platforma testowa i cała metodologia

Kartę przetestujemy na w miarę przyziemnym sprzęcie o specyfikacji bardzo popularnej wśród graczy. Celem uzyskania punktu odniesienia wyniki porównamy ze starszym GPU „zielonych” – Asus Striker GTX 760. Konstrukcja ta również ma 4GB pamięci, to też prawdopodobnie będziemy w stanie uzyskać bardzo porównywalne rezultaty. Niemniej popularna na rynku wtórnym 760-tka w różnych postaciach, posiada szynę pamięci 256 bit oraz wykonano ją w wyższym procesie technologicznym, co oczywiście będzie mieć swoje przełożenie na wyższe zużycie energii.

Konfiguracja komputera:

  • Procesor i5-4460 + chłodzenie Noctua
  • Płyta główna Asus Gryphon Z97 AE
  • Pamięć RAM 8GB 1833 Mhz Kingston
  • Zasilacz Cooler Master V700
  • Obudowa NZXT H440
  • Monitor Philips 275C (1080p)
  • System/sterowniki Windows 7 SP1, driver 398.82

Co potrafi GTX 1050 Ti?

Na dwóch wykresach możecie zobaczyć, co potrafią karty. Zostały przetestowane w rozmaitych tytułach, a osiągnięte wyniki można uznać za bardziej niż zadowalające zważywszy na fakt, iż 1050-tka i 760-tka nie mają większych problemów z utrzymaniem płynnej animacji w rozdzielczości 1080p dla ustawień wysokich detali z wygładzaniem krawędzi.

Niczym w Incepcji musimy zagłębić się bardziej w przedłożony problem. Średni wynik klatek na sekundę wypada bardzo podobnie w obu przypadkach, gdzie różnice wahają się w granicach kilku procent. Nowsze GPU pokazuje swoją przewagę dopiero w maksymalnej ilości fps, gdzie różnice potrafią być bardzo znaczące – od 20 do 40% zależnie od tytułu. Jedynie w grze Crysis 3 oba GPU osiągnęły identycznie rezultaty.

Ilość klatek na sekundę to nie wszystko. Liczy się także, czy animacja utrzymana jest na równomiernym poziomie, bez nieprzyjemnego uczucia przycinania obrazu. W jednym przypadku nowsza karta poradziła sobie nawet znacznie lepiej, bo była w stanie generować płynny obraz na ustawieniach ultra w Watch Dogs, podczas gdy 760-tka dostawała czkawki. Dopiero zejście na niższy poziom detali pozwolił złapać jej oddech. Dla odmiany w Wiedźminie 3 to starszy układ graficzny okazał się górą, choć w ogólnym przekonaniu dla rozdzielczości 1920 x 1080 i wysokich detali pewnym wąskim gardłem okazuje się również procesor i5, co było szczególnie widać w lokalizacji Novigrad.

Ekologia to postawa

To ile klatek osiąga dane GPU to jedna strona medalu. Równie ważne jest, jakim kosztem osiągamy dane rezultaty, a tu wszystkie argumenty przemawiają na korzyść GTX 1050 Ti. Pod obciążeniem cała platforma z GTX 760 na pokładzie pobierała około 230-240W, podczas gdy konfiguracja z nowszym GPU zadowalała się 110-130W energii. Nie sposób zapomnieć także o niskich temperaturach, co przekłada się na ogólną kulturę pracy. Udało się to osiągnąć na fabrycznej paście termoprzewodzącej, co tylko lepiej świadczy o producencie inno3D. Co więcej, cała platforma pobierała także mniej prądu w spoczynku – 45W przeciw 59W.

Nad inno3D GTX 1050 Ti powinniście zastanowić się szczególnie w przypadku posiadania mniejszej obudowy, a także słabszego zasilacza. Do napędzenia konfiguracji z procesorem i5, względnie i3 wystarczy markowa jednostka o mocy 350 do 400W, co przełoży się na sporą oszczędność wyniki braku konieczności szerszej modernizacji PC.

Słowem podsumowania, można powiedzieć, że przy obecnych cenach GTX 1050 Ti jest wart każdej złotówki. Radzi sobie praktycznie z każdym tytułem na wysokim poziomie detali w ciąż popularnej rozdzielczości 1080p, przy relatywnie niskim poborze energii i emisji ciepła. W skali roku to także oznacza dla nas pewną oszczędność w rachunkach za prąd. W tytułach z najwyższej półki, mających wciąż bolączki optymalizacyjne, musimy zadowolić się średnimi detalami, ale nie oczekujcie cudów po budżetowych rozwiązaniach Nvidii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *