Test Neffos X1 Max – największy smartfon od TP-Link

Testujemy TP-Link Neffos X1 Max, czyli smartfon o wielu obliczach. Czy ten tani, duży i wyglądający jak niemal każdy importowany z Chin telefon wart jest tych kilku złotych, na które wycenia go producent? Sprawdźcie naszą recenzję, bo może Was zaskoczyć, tak jak i nas zaskoczył TP-Link Neffos X1 Max.

Olaboga, ale to się porobiło na rynku smartfonów. Kiedyś kupując telefon ze średniej półki kupowaliśmy sprzęt na rok, czasem mniej. Działał taki smartfon nieźle na starcie, ale z czasem zapychał się i zwalniał, jak stare Diesle zimą. Tak to drzewiej bywało.

Dziś jest zaś zupełnie inaczej, gdyż nawet telefony z niższej półki potrafią zaskoczyć i działać całkiem sprawnie, całkiem płynnie. Jednym z takich urządzeń jest TP-Link Neffos X1 Max, któremu do flagowych modeli konkurencji daleko, jak Kaczyńskiemu do Piłsudskiego, ale radzi sobie dzielnie z trudami codziennego użytkowania, a do tego wygląda całkiem, całkiem.

Duży i niebrzydki, ale czy ma jakieś zastosowanie praktyczne?

TP-Link Neffos X1 Max to, jak sama nazwa wskazuje, a przynajmniej wskazywać powinna, duży telefon. Producent zdecydował się zamknąć 5,5-calowy wyświetlacz w obudowie o wymiarach 152,8 x 76 x 7,75 mm. Nie jest to więc smartfon kompaktowy, ale z drugiej strony, bez problemu mieści się w kieszeni. Plusem jest grubość, która w połączeniu z lekko zaoblonymi pleckami daje wrażenie naprawdę bardzo smukłego, bardzo przyjemnego w użytkowaniu urządzenia.

Mimo rozmiaru, TP-Link Neffos X1 Max bardzo dobrze leży w dłoni, w której prezentuje się całkiem nieźle. Front to lekko zaoblone na krawędziach Gorilla Glass, ramka z estetycznymi szlifami i plecki wykonane są z aluminium, zaś u góry i u dołu telefonu znajdziemy plastikowe wstawki. Znajdują się tam porty i najpewniej anteny. Choć elementy z tworzywa są tego samego koloru, dość wyraźnie odznaczają się na tle metalowej bryły, co wygląda raczej średnio, ale znośnie.

Telefon jest bardzo dobrze spasowany, nic w nim nie trzeszczy, a sama konstrukcja jest bardzo zwarta i solidna. Dobre wykonanie i niezłe materiały idą w parze z klasycznym i do bólu poprawnym wzornictwem. TP-Link Neffos X1 Max jest smartfonem bardzo eleganckim i nieco industrialnym, który może, a nawet powinien się podobać. Niestety jest również bardzo, bardzo nudny i wtórny, gdyż wygląda jak większość tanich telefonów.

Jeśli chodzi o warto wzmianki “elementy nadwozia”, to zagospodarowanie przestrzeni jest “takie se”, bez szału, bez dramatu. Prawy bok urządzenia to przyciski głośności oraz blokady ekranu – fajny, wykończony szlifami nadającymi mu przyjemną, kulistą fakturę. Przyciski mają płytki, ale wyczuwalny skok. Lewy bok to szufladka kart SIM/micro SD oraz suwak wyciszający telefon – boskie, tak proste, a zarazem tak przydatne rozwiązanie, że już za sam ten patent TP-Link Neffos X1 Max dostaje ode mnie olbrzymiego plusa!

Pod ekranem znajdziemy dotykowe przyciski. Szkoda, że nie podświetlane, ale super, że nie fizyczne i że pod ekranem – oszczędność powierzchni roboczej przede wszystkim! Nad ekranem mieści się głośnik do rozmów, obiektyw przedniego aparatu, dioda powiadomień i czujniki: zbliżeniowy i oświetlenia. Dół to port micro USB, mikrofon i maskownica głośnika udająca stereo, a góra to port mini Jack 3,5 mm i znowu mikrofon. Na pleckach znajduje się logo, obiektyw aparatu wraz z diodami doświetlającymi oraz czytnik linii papilarnych. Wszystkie te elementy umieszczono na jednej, minimalnie wystającej poza obrys obudowy platformie.

W ładnym, sprawiającym wrażenie klasy premium pudełku znajdziemy testowany smartfon, niezbędną papierologię, przewód USB wraz z ładowarką oraz słuchawki – nieco lepsze niż można by się spodziewać, ale dalekie od powodowania opadu szczęki.

Na papierze parametry TP-Link Neffos X1 Max prezentują się całkiem znośnie, a zważywszy na cenę oscylującą grubo poniżej 1000 złotych, należy się za to spory plus. Co znaczy jednak, “całkiem znośnie”? Po kolei, by nie przedłużać:

  • 5,5-calowy wyświetlacz wykonany w technologii IPS, o rozdzielczości Full HD,
  • ośmiordzeniowy procesor MediaTek Helio P10 z układem graficznym Mali-T860 MP2,
  • 3 GB pamięci RAM,
  • 32 GB pamięci wbudowanej,
  • Android 7.0 Nougat,
  • obsługa kart pamięci do 128 GB,
  • aktywny czytnik linii papilarnych,
  • dual SIM,
  • bateria o pojemności 3000 mAh,
  • aparat główny 13 Mpix (Sony IMX258) z podwójną, dwutonową diodą doświetlającą,
  • aparat przedni 5 Mpix.

Użytkowanie standardowe jest… standardowe

Na co zwracamy uwagę przy codziennym użytkowaniu telefonu? Na to, jak prezentują się na jego ekranie oglądane treści, jak sprawuje się system, jak się rozmawia, takie tam. TP-Link Neffos X1 Max był moim głównym telefonem przez prawie 3 tygodnie i po bolesnej na początku przesiadce z malucha, jakim jest iPhone SE to kobyły, jaką jest Neffos, po pewnym czasie zacząłem odczuwać pewne pozytywy z tak dużego telefonu. Po prostu, na dużym ekranie mieści się więcej treści, a oglądanie zdjęć czy filmów jest bardzo przyjemne.

TP-Link Neffos X1 Max ma dobry wyświetlacz. Zagęszczenie na poziomie 401 ppi jest okej, kolory są okej, czerń jest całkiem niezła, biel nawet dość biała, kąty widzenia na dobrym poziomie, poziomy jasności, ten najwyższy mógłby być minimalnie wyższy. Innymi słowy, nie ma się, do czego przyczepić, a nawet można pochwalić. Wszak, wiele jest na rynku znacznie droższych smartfonów o znacznie gorszych ekranach. Tu, takie zdrowe 6/10.

Neffos X1 Max ma na pokładzie nieco zmodyfikowanego Androida, ale nakładka producenta jest ładna, estetyczna i schludna, a do tego przyjemna w użytkowaniu. System działa sprawnie, zwykle nie zalicza zadyszek czy lagów i szybko reaguje na polecenia. Aplikacje otwierają się bez dłuższego namysłu, GPS szybko ogarnia naszą pozycję na mapie, a sam smartfon, nawet w stresie, nie zwykł nagrzewać się do nieprzyjemnych wartości. Rzecz jasna TP-Link Neffos X1 Max nie jest demonem prędkości, ale w proponowanej cenie jego wydajność i płynność pracy są bardzo rozsądne.

Podczas codziennego użytkowania, kiedy przyzwyczaiłem się już do rozmiaru, byłem z tego sprzętu bardzo zadowolony. Czytnik linii papilarnych działa bardzo dobrze, rzadko się gubi, a dzięki temu, że jest to czytnik aktywny, szybko odblokowuje telefon – wystarczy jedynie przez moment przytrzymać palec w wyznaczonym na pleckach miejscu. Nie można narzekać też na jakość rozmów. Owszem, głos naszych rozmówców jest nieco piwniczny, jakbyśmy rozmawiali w tunelu czy pod mostem, ale mimo tego dźwięk jest czysty i wyraźny. Moi rozmówcy również nie narzekali specjalnie i słyszeli mnie głośno, wyraźnie i… trochę jakbym mówił do nich ze wspomnianej piwnicy. Jest, więc spoko, ale bez szału.

Trudno dostrzec również tak często spotykane w tańszych smartfonach babole, jak niepełne spolszczenie systemu czy śmieciowe aplikacje. Producent nie dorzuca od siebie badziewia, a jedynym rażącym nieco po oczach językowym platfusem było “Powodzenie” zamiast “Powodzenia” ukazujące się na ekranie po starcie systemu.

Multimedia, bateria, aparat i kilka bonusów…

Oglądanie filmów czy zdjęć jest bardzo wygodne. Absolutnie do niczego nie można się tu przyczepić, zwłaszcza, że telefon radzi sobie z rozdzielczością Full HD bez zadyszki. Wbudowany głośnik jest donośny i gra zaskakująco czysto. Nie jest to poziom, który pozwoli melomanom słuchać muzyki przy ognisku z radością, ale jest naprawdę dobrze. Na słuchawkach TP-Link Neffos X1 Max gra nieco lepiej i większość potencjalnych użytkowników nie powinna narzekać. Nie jest to smartfon muzyczny, ale wstydu nie ma.

Główny aparat nie zawodzi. Ba, rejestruje zdjęcia, które mogą się podobać. W dobrych warunkach oświetleniowych fotografie są ostre, szczegółowe i ich jedyną drobną wadą jest reprodukcja kolorów – te są nieco zamglone. W nocy, w nocy można zrobić zdjęcie. I tyle. TP-Link Neffos X1 Max  sam uaktywnia tryb nocny, ale nie pozwala on na jakieś szaleństwa. Jeśli go unieruchomimy i wykorzystamy ustawienia ręczne i naświetlanie nawet do 20 sekund, to jest całkiem ciekawie. Po prostu, można się na manualnych nastawach aparatem nieco pobawić.

HDR działa niezgorzej, dobrze balansuje naświetlenie, nie razi sztucznością. Miłym zaskoczeniem jest przednia kamerka, która rejestruje obraz w bardzo przyjemnej jakości. Selfiaki są spoko, na spacery jak znalazł. Nic szczególnego nie można napisać o filmach. Są bardzo poprawne, dość szczegółowe, nie ma dramatu z uciekaniem ostrości. Jest nieźle, czyli dokładnie tak, jak należałoby tego oczekiwać. Plusem jest aplikacja aparatu. Jest może i prosta do bólu, ale czytelna, działa szybko i łatwo się w niej odnaleźć.

Bateria o pojemności 3000 mAh z dużym zapasem wystarcza na cały dzień normalnego użytkowania. Normalnego, czyli trochę klipów na YouTube, trochę muzyki, włączone Wi-Fi, trochę rozmów etc. Podczas użytkowania telefonu ani razu nie zdarzyło mi się, by akumulator wyczerpał się do cna. Ładowałem go co dwa dni, zawsze gdzieś od plus/minus 20/30 proc. zapasu, zatem duże brawa. Na ciągle włączonym ekranie zaś, przy działających wszystkich modułach łączności TP-Link Neffos X1 Max potrafi podziałać do 6 godzin z hakiem, czyli wystarczająco.

Producent wyposażył dużego Neffosa w obsługę motywów. Jest ich niewiele, ale są i fajnie. Nie ma się, co rozpisywać, pewnie większość i tak wrzuci sobie jakiś zewnętrzny launcher. Mamy również popularny w mniej popularnych markach przycisk wiszący, który można sobie skonfigurować. Nie konfigurowałem, nie używałem, ale dla fanów takich udogodnień to fajna sprawa. Dodając do tego możliwość ustawienia funkcji przycisków dolnych i tryb rękawiczek, no sami przyznacie, że pomyśleli o wszystkim, co nie?

Ogólnie rzecz biorąc, to dobry smartfon jest

TP-Link Neffos X1 Max to kawał solidnego (dosłownie) sprzętu. Wydajność na zadowalającym poziomie. Płynność działania na zadowalającym poziomie. Jakość ekranu na… no właśnie, na zadowalającym poziomie. Gdyby się uprzeć, to wszystko jest w tym smartfonie na zadowalającym poziomie. To po prostu taki, zadowalający smartfon, który może nakopać konkurencji pod względem stosunku ceny do możliwości.

Plusy? Wszystko jest tu po prostu okej! Do niczego nie można się przyczepić, zwłaszcza w cenie, w której TP-Link Neffos X1 Max widnieje na sklepowych półkach. Minusy? Hmm, w zasadzie ten smartfon nie ma minusów. Jego osiągi i cena sprawiają, że dla świadomego ograniczeń użytkownika, który ma niespełna 1000 polskich złotych TP-Link Neffos X1 Max będzie lepszym wyborem niż paroletnie flagowce bardziej uznanej konkurencji czy ichnie telefony z niższo-średniej półki. Dobry sprzęt, wart uwagi, wart zakupu. Ot, co!

Za udostępnienie sprzętu dziękujemy firmie TP-Link

2 thoughts on “Test Neffos X1 Max – największy smartfon od TP-Link”

  1. A próbowałeś na nim grać w jakieś gry?
    Dead Trigger 2 z ustawieniami high.
    Czy może nowy Shadowgun na ultra 🙂
    Tak z czystej ciekawości.
    Bo wspomniane gry na moim stuletnim Z2 są grywalne, przy czym drugi tytuł tylko na low, a i tak nie ma szału…

  2. W coś próbowałem, ale powiem szczerze, że nie pamiętam nawet w co, poza którymś Asphaltem 😉 Pamiętam tylko, że było to umiarkowanie przyjemne doświadczenie. Da się, ale z założeniem, że klatkowanie animacji pojawi się szybciej niż później 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *